NFT - Gaming

Kiedy mówimy, że jakiś trend jest nowy, mamy na myśli ostatnie lata albo miesiące. Z reguły im szybciej rozwija się dana branża, tym większą okazuje podatność na okresowe mody. A jednak w świecie gier wideo jest to zadziwiająco powolne. Biorąc pod uwagę, że największe zainteresowanie tytułem przypada na pierwsze tygodnie po premierze, zaskakuje fakt, że niektóre produkcje utrzymują się w zainteresowaniu graczy bardzo długo.

Popularność przelewa się przez społeczność graczy nieregularnymi falami, wielokrotnie napędzanymi nazwiskiem znanego influencera, który wydobył jakiś tytuł z odmętów Internetu (co miało miejsce w przypadku Among Us, który dwa lata po premierze zaliczył drugie życie).

EKONOMIA W GRACH

NFT przyczyniły się do powstania fenomenu kulturowego, który wprawdzie posiada pewne aspekty gier, ale za to rządzi się nieco innymi zasadami. Stąd też ekonomia w grach bazujących na NFT i technologii blockchain to twardy orzech do zgryzienia dla przeciętnego zjadacza chleba.

Podstawowe różnice między grami tradycyjnymi a P2E sprowadzają się do trzech filarów: prawa własności, społeczności powstającej wokół gier oraz modelu biznesowego.

W modelu tradycyjnym prawo własności do wszystkich assetów w grze przynależy do firmy albo do wydawcy. Tymczasem w produkcjach typu P2E twórcy godzą się na przeniesienie praw do wybranych elementów gry na użytkowników. Nie musi to dotyczyć tylko i wyłącznie pojedynczych grafik czy przedmiotów – w niektórych przypadkach społeczność inwestuje w całą produkcję i dołącza do udziałowców przedsięwzięcia. Przykładowo, Axie Infinity oparta jest między innymi na tokenach AXS – Axie Infinity Shard, które zapewniają prawo głosu w kwestiach dotyczących dalszego rozwoju gry.

Olbrzymią różnicę widać też w modelu biznesowym. Jedną z przyczyn dużej popularności NFT czy gier P2E w mediach jest ich wysoka wycena, powiązana po części z wartością kryptowalut. Zeszłej jesieni wartość rynkowa tokenów Axie Infinity (tzw. wycena w pełni rozwodniona, FDV) zbliżyła się do poziomu niemal 40 milardów dolarów – co odpowiadałoby kapitalizacji całego Electronic Arts. 

To pobudza wyobraźnię i zarówno inwestorzy indywidualni, jak i fundusze inwestycyjne, w tym fundusze venture capital, z chęcią inwestują w nowe projekty P2E.

Czym się różni ekonomia w grach p2e od sceny mainstreamowej?

Pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, nim zacznie się analizować sposoby zarabiania na NFT w grach P2E, jest całkowita zmiana sposobu myślenia. Ekonomię w grach P2E należy traktować jak ekonomię kraju rozwijającego się, który ma własną walutę i plan rozwoju (jak np. kraje Ameryki Południowej albo Azji). Nie ma ona wiele wspólnego z tradycyjnymi grami wideo.

Tradycyjne środki pieniężne, po odejściu od systemu pokrycia wartości pieniądza w złocie, nie mają wartości same w sobie; mogą być ustawowym środkiem płatniczym, ale są uznawane o tyle, o ile ich wartość akceptują ludzie. 

Podobnie z wartością krytpowalut – ich wartość opiera się na tym, że ludzie pokładają w nich wiarę jako środek płatniczy, inwestycję albo przedmiot spekulacji.

 

Na tej samej zasadzie wycenę NFT można porównać do rynku przedmiotów kolekcjonerskich lub dzieł sztuki. NFT z założenia są dobrami unikalnymi i każde musi zostać wycenione indywidualnie, z uwzględnieniem tego, jakie może przynieść korzyści (prestiż, zastosowanie w grze czy aplikacji, przyszłe przychody). Nie dziwi więc, że już pojawiły się podmioty, których rolą jest pomoc w określeniu wartości cyfrowych dóbr. Przykładem jest Upshot – platforma, która płaci użytkownikom za przeglądanie i ocenianie NFT.

Porównanie ekonomii gier P2E do gospodarki istniejącego państwa nie kończy się na własnym pieniądzu i wytwarzanych dobrach. Żadne państwo nie może istnieć bez społeczeństwa i bez wykwalifikowanej siły roboczej. Asesorzy NFT (NFT appraisers) są tylko jednym z przykładów.

ekonomiści w procesie developerskim

Jedną z najpilniej poszukiwanych profesji w społecznościach skupionych wokół P2E jest ekonomista. Twórcy gier potrzebują prawdziwych fachowców, którzy pomogą im w opracowaniu gospodarki cyfrowego świata oraz będą pełnić rolę „ministra finansów”.

Przesada? Niekoniecznie.

Wirtualna gotówka oparta na blockchainie musi być starannie zaprojektowana. Z jednej strony służy do obsługi transakcji znanej chociażby z gier mobilnych – kupna zasobów w obrębie danej gry, albo ich obsługi. Część z tych zasobów może być limitowana – na przykład, nieruchomości. Ponadto, gracze mogą nią płacić za udział w misjach albo turniejach, i otrzymywać ją w zamian za wygraną. Mogą też ją zarabiać za branie czynnego udziału w funkcjonowaniu społeczności gry.

Ale to nie wszystko, bo z drugiej strony taka waluta ma pełni funkcję udziału w całym projekcie i daje posiadaczowi prawo głosu. System może też przewidywać tworzenie funduszy celowych, na poczet wygranych, albo finansowania rozwoju gry.

wyzwania stojące przed wirtualnymi ekosystemami

Ktoś musi kontrolować podaż waluty. Gracze dobrze znają z gier MMO zjawisko inflacji cen – w tradycyjnych produkcjach każda kolejna odsłona wiązała się z wyższymi nagrodami za zadania i wyższymi cenami nowych przedmiotów, odpowiadających rosnącemu poziomowi doświadczenia postaci. Jedna sztuka złota w World of Warcraft w 2004 roku to nie to samo, co sztuka złota po siódmym dodatku. Jest to tym istotniejsze, że gracze mają możliwość tworzenia pieniądza, a w przeciwieństwie do klasycznego „golda”, tokeny są zbywalne i mogą być konwertowane na inne kryptowaluty lub walutę fiducjarną. Stąd, wiele wirtualnych gospodarek przewiduje opcję „palenia” (burn) części gotówki, wydawanej przez graczy.

Inflacja nie jest jedynym problemem, z którym muszą zmierzyć się ekonomiści gier P2E. Bardzo istotnym wyzwaniem jest zapewnienie tokenom stabilności w sytuacji, gdy napływ nowych graczy będzie ograniczony. Wzrost wartości cyfrowych aktywów przyciąga obecnie zarówno zwykłych użytkowników, jak i inwestorów. 

Zarządzanie ryzykiem potencjalnego „krachu” wymaga między innymi wprowadzenia do ekonomii gier środków spoza grupy samych graczy, np. przez udostępnienie przestrzeni dla reklamodawców, a także dbania o to, by dotychczasowi użytkownicy otrzymywali nowe zadania i pozostawali zaangażowani w projekt.

 

siła marketingu i społeczności w metaverse

Między innymi w tym celu prawdziwie rozwinięte grupy zatrudniają ludzi o specjalnościach dalekich od tych, które zwykło się uważać za obowiązkowe przy pracy nad grami. Jako że gry P2E mają wysoki próg wejścia, przydają się nauczyciele, którzy wdrażaliby nowo przybyłych w tajniki mechanizmów NFT. Poszukiwani są także copywriterzy i newsmani, którzy na odpowiednich kanałach informowaliby o tym, co się dzieje – a dzieje się dużo i często.

Przydają się wreszcie osoby z doświadczeniem w handlu nieruchomościami, bo cyfrowe ziemie są nieraz przedmiotem handlu (źródło przykład). Ba, istnieją już firmy zajmujące się zarządzaniem nieruchomościami w światach wirtualnych. Przykładowo, Metaverse Property pozwala zakupić lub wynająć przestrzeń w jednej z pięciu aplikacji – Cryptovexels, Decentraland, Somnium Space, Upland i The Sandbox.

W grach P2E community, społeczność, jest wszystkim, dlatego też twórcy dokładają wszelkich starań, by była ona zadowolona z przebywania w ich cyfrowym państwie. Muszą być zarządzane w sposób uczciwy i transparentny.

 

Owe społeczności, zwane też “digital nations”, chcą funkcjonować w środowisku jak najbardziej zbliżonym do realnego. Owi „obywatele z wyboru” cenią sobie demokrację i wszystkie aspekty związane z życiem w dostatku: dostęp do kultury i rozrywki, pracy dającej godziwy zarobek i społeczności, z która łączą ich wspólne interesy.

Tradycyjne studia deweloperskie nie umożliwiają wychodzenia z ekonomii danej gry, mimo że, w większości przypadków jest to możliwe i gracze potrafią zarabiać na np. World of Warcraft, sprzedając za realną walutę surowce i cenne przedmioty uzyskane w grze na platformie zewnętrznej. Co jest, oczywiście, nielegalne. 

W końcu, last but not least, dyrektor generalny Epica, Tim Sweeney, napisał na Twitterze, że nie ma zamiaru wprowadzać NFT do Fortnite’a. Kojarzą mu się one ze scamem, nadużyciami i praniem brudnych pieniędzy. Wszystko też, co dzieje się wewnątrz Fortnite’a (który zdaje się być idealnym miejscem dla wszelkich inicjatyw społecznościowych), w nim też pozostanie.

Doradca, researcher, analityk trendów w G2A

NFT w świecie gamingu

Wraz z Jarosławem Kruciem z G2A, rozmawiamy o zastosowaniach i przyszłości NFT w grach. 

Napisz do nas